Wiadomości

Kalinka przestanie śmierdzieć?

Kalinka przestanie śmierdzieć?

Władze Świętochłowic rozpościerają wizję Kalinki jako miejsca pełnego wędkarzy łowiących jesiotra ku uciesze okolicznych mieszkańców, którzy po latach będą mogli odetchnąć pełną piersią spacerując alejkami ciągnącymi się wokół stawu.

Wg planu, gdzieś między 2014 a 2020 rokiem (sic!) staw nie będzie już bombą ekologiczną zatruwającą letnie popołudnia sąsiednim działkowiczom. Tylko czy kiedyś już nie było takich planów? Jako były obywatel Świętochłowic pamiętam, że chodziły swego czasu słuchy o legendarnych Duńczykach który mieli zrewitalizować ten teren. Poszperałem w sieci i znalazlem ciekawy artykuł. Wycinek poniżej.

Duńczycy przejeżdżali przez terytorium byłego NRD, gdzie obserwowali zniszczenia spowodowane wydobyciem węgla brunatnego, potem mieli okazję "podziwiać" spustoszenia w Sudetach i martwe lasy Gór Izerskich, stamtąd docierali na Górny Śląsk, gdzie czekało na nich sporo "atrakcji", między innymi staw Kalinka, w którego składzie było mniej wody niż organicznych związków chemicznych. Kamień wrzucony do tej zawiesiny szedł na dno powoli i z bulgotem, a obok spacerowały młode mamy z dziećmi w wózkach. Przejeżdżaliśmy drogą położoną poniżej koryta biegnącej obok rzeki i pokazywaliśmy im zapadliska spowodowane wydobyciem węgla, krzywe wieże kościołów, nie domykające się furtki, rozchodzące się ściany budynków i tereny zabierane przez wodę - dla Duńczyków to był szok. 
źródło 

Jeśli faktycznie plan zostanie zrealizowany Świętochłowice z pewnością zyskają w rankingach jakości życia w miastach. Jeśli ponownie rewitalizacja Kaliny skończy się na zapowiedziach, przynajmniej okoliczna kultura ludowa nie straci na coraz to nowych legendach związanych z opisami nieszczęśników, którzy przypadkiem lub z własnej woli wpadli w bezmiar chemicznej zupy.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany(a)

Dodaj materiał